
{..Run away..}
Jeszcze przed czasami Inkwizycji i procesów wilkołaków, przed tym, jak chrześcijańscy teologowie zaczęli głowić się nad ich istnieniem, a księża pouczać wiernych, co mają o nich sądzić, wilkołaki przeżywały swoją "złotą erę". W tym czasie opowieści o wilkołakach były bardzo powszechne, o wiele bogatsze i bardziej zróżnicowane niż dzisiaj. Były też i sympatyczniejsze, bowiem przedstawiane w nich wilkołaki nie były tak bardzo stereotypowe. Często były bohaterami, swoistymi świętymi, jak również postaciami zabawnymi (nawet komediowymi), a poza tym nie wszystkie z nich były akurat WILKOłakami. Tak jak wszystkie ludowe przekazy i przesądy, te najstarsze opowieści bez wątpienia pełne są przesady i zwyczajnej nieprawdy, jednak nietrudno dojrzeć w nich także pewne konsekwencje i ziarno prawdy. Postacie pół-ludzi, pół-zwierząt - dobre i złe - nie były po prostu krwawymi ludożercami i siewcami grozy i śmierci. W tym dziale znajduje się kilka z owych legend, w których wilkołaki niekoniecznie muszą być księżycowymi mordercami zabijającymi wszystko, co się tylko rusza...